Projekt dostarczony end-to-end · Aplikacja B2B dla drukarni
Zastąpiłem ręczne liczenie i papierowy cennik- aplikacją, która uprościła wycenę, ograniczyła błędy i uporządkowała obsługę zamówień w drukarni.
Szacunek oparty na porównaniu obsługi podobnego zamówienia przed i po wdrożeniu.
Wycena trwała nawet godzinę i łatwo było o kosztowną pomyłkę.
Drukarnia wyceniała zamówienia ręcznie z papierowego cennika, przy ladzie i pod presją czasu.
Najtrudniejsze były zlecenia CAD: wiele parametrów, presja czasu i wysoki koszt pomyłki przy obsłudze klienta na miejscu. Ręczna wycena potrafiła zajmować nawet godzinę.
Operator (codzienny użytkownik): potrzebował prostego, szybkiego interfejsu odpornego na błędy. Właścicielka (decyzje o cenach i budżecie): potrzebowała kontroli nad cennikiem i możliwości samodzielnej edycji stawek. Pogodzenie tych dwóch perspektyw wyznaczyło zakres projektu.
Jeden wykonawca odpowiedzialny za całość — od rozpoznania procesu po działające narzędzie.
Sam odpowiadałem za każdy etap — od rozmów w drukarni, przez decyzje o zakresie i architekturze, po testy, uruchomienie i przekazanie narzędzia klientowi.
Jak w ok. 5 miesięcy (od diagnozy do gotowości do startu) proces przy ladzie zmienił się w działające narzędzie.
Projekt prowadziłem etapami: od diagnozy realnej pracy (03.02.2026), przez decyzje o zakresie i architekturze, budowę z testami i pierwszą działającą wersję (02.04.2026), aż po iteracje i przekazanie narzędzia (04.06.2026).
Mapa procesu (Miro): etapy i bloki decyzyjne, na których oparłem zakres pierwszej wersji — od diagnozy pracy przy ladzie po docelowy przepływ wyceny.
Zakres nie był zamrożony: część potrzeb (jak tryb EXPRESS, warianty produktów czy eksport PDF) zgłaszała właścicielka dopiero na działającej wersji. Przekładałem je na konkretne rozwiązania, proponowałem realizację i wdrażałem jako kolejne iteracje jeszcze przed pełnym startem produkcyjnym. Największe ryzyko — błąd w logice cenowej, który kosztuje realne pieniądze — zabezpieczył pakiet testów automatycznych, uruchamiany przy każdej zmianie cennika.
Zamiast reagować na każdą prośbę od ręki, prowadziłem potrzeby jako uporządkowany backlog — od zgłoszenia, przez decyzję o zakresie, po kolejność wdrożenia.
Zgłoszenia od właścicielki i obserwacje pracy przy ladzie zbierałem w jednym miejscu, zamiast gubić je w bieżącej obsłudze.
Każdy sygnał zamieniałem na wykonalny element zakresu — z jasnym „po co", zamiast luźnej listy życzeń.
Ustalałem, co wchodzi najpierw, i wdrażałem jako kolejne iteracje — tak, aby dodatkowe potrzeby nie blokowały dostarczenia pierwszej wersji.
Co weszło do pierwszej wersji, co świadomie zostało poza nią i jak zabezpieczyłem najważniejsze ryzyka.
Wpływ: zła cena to realny koszt finansowy i utrata zaufania klienta. Mitygacja: pakiet testów automatycznych logiki cenowej, uruchamiany przy każdej zmianie cennika.
Wpływ: wiele parametrów i wyjątków formatowych przy ręcznym liczeniu dawało największe ryzyko pomyłki wymiarowej. Mitygacja: automatyczne rozpoznawanie parametrów pliku i obsługa wyjątków formatowych.
Wpływ: narzędzie na starszym sprzęcie, pod presją czasu, mogło spowalniać zamiast pomagać. Mitygacja: prosty, jednoekranowy interfejs odporny na błędy, dopasowany do starszego sprzętu.
Puenta delivery: zaplanowany zakres pierwszej wersji dostarczyłem end-to-end od diagnozy (03.03.2026) do przekazania (04.06.2026), a dodatkowe potrzeby obsłużyłem jako kontrolowane iteracje — bez rozjechania zakresu. Narzędzie jest dostarczone, przekazane i przygotowane do startu produkcyjnego (01.08.2026).
Każda obniżała koszt utrzymania albo skracała czas pracy przy ladzie.
Problemem nie był tylko długi czas wyceny, ale też liczba wyjątków, ryzyko błędów i brak prostego zarządzania cennikiem.
Zamiast skomplikowanego systemu zaprojektowałem prostą aplikację, dopasowaną do szybkiej obsługi pracy na starszym sprzęcie. Dzięki temu operator nie walczy z narzędziem, tylko szybko obsługuje klienta.
Kompromis: mniej gotowych funkcji „z pudełka" w zamian za interfejs skrojony pod jeden, konkretny proces.
Google Sheets i Apps Script pozwoliły oprzeć system na narzędziach, które klient już znał. Dzięki temu wdrożenie było tańsze, a firma nie płaci co miesiąc za serwer ani za specjalistyczne utrzymanie.
Kompromis: świadoma rezygnacja z klasycznego backendu i skalowalności na rzecz zerowego kosztu utrzymania i braku uzależnienia od dostawcy.
Właścicielka potrzebowała samodzielnie aktualizować stawki, dlatego stworzyłem panel administracyjny do zmiany cennika. Dzięki temu firma nie czeka na developera i nie płaci za każdą korektę ceny.
Kompromis: dodatkowa praca nad panelem administracyjnym w zamian za samodzielność klienta po przekazaniu narzędzia.
Wszystko w jednym widoku, bez przełączania okien.
Obsługę zamówienia zaprojektowałem jako jedną, powtarzalną ścieżkę — od wyboru usługi do gotowego dokumentu. Dzięki temu wycena przy ladzie jest szybka, a klient czeka krócej.
Operator widzi kategorię, aktywną wycenę i koszyk w jednym widoku, bez przełączania kontekstu.
Podział ekranu pozwala szybciej przejść od wyboru usługi do wyceny i kontroli całego zamówienia.
Tryb EXPRESS: Jeden przełącznik wpływa na całe zamówienie, bez ręcznej korekty każdej pozycji.
Dane klienta: Formularz porządkuje informacje i wspiera poprawne domknięcie zlecenia.
Gotowy dokument: Podsumowanie zamówienia powstaje bezpośrednio w aplikacji — klient dostaje czytelną wycenę od ręki, bez przepisywania danych.
Po co: wycena plików CAD była najtrudniejszym i najbardziej kosztownym punktem procesu. Jaki problem rozwiązuje: system sam rozpoznaje parametry i liczy cenę, więc znika godzina ręcznej pracy, a o pomyłkę wymiarową jest znacznie trudniej.
Zmienia stawki sama, bez dzwonienia do programisty.
Po co: stawki zmieniają się w czasie, a firma nie powinna czekać na programistę przy każdej korekcie. Jaki problem rozwiązuje: właścicielka aktualizuje ceny i dodaje warianty samodzielnie — bez kosztu za każdą zmianę i bez psucia struktury danych.
Panel cen: Właścicielka wybiera kategorię i edytuje stawki bezpośrednio w panelu.
Prosty model rozbudowy oferty: Nowe warianty można dodawać bez ręcznego pilnowania technicznej struktury zapisów.
Łatwe dodawanie produktu: Administrator jest informowany na bieżąco w trakcie dodawania, na jakim etapie jest.
Działa na narzędziach, które klient już znał.
Zamiast klasycznego backendu i osobnej bazy danych oparłem system o ekosystem Google. Dla firmy to brak uzależnienia od jednego dostawcy i prostsze utrzymanie.
Efekt dla firmy: historia zamówień, cennik i codzienna obsługa w jednym miejscu, które właścicielka utrzymuje sama — bez programistów i dodatkowych kosztów.
Pakiet testów automatycznych zabezpieczył logikę cenową i ograniczył ryzyko regresji przy każdej zmianie cennika.
To wdrożenie utwierdziło mnie w trzech rzeczach: najpierw trzeba zobaczyć realną pracę użytkownika, architektura musi wynikać z warunków operacyjnych, a najlepsze funkcje często pojawiają się dopiero po uruchomieniu pierwszej wersji produktu. Dla klienta oznacza to jedno: pracuję na jego realnym procesie, a nie na założeniach z briefu.
Wyjątki w wycenie CAD — niestandardowe formaty, orientacja rolki, stawka per mb zamiast per plik — pojawiły się dopiero przy obserwacji pracy przy ladzie. Gdyby projekt oparł się wyłącznie na briefie, te przypadki zostałyby pominięte do pierwszej reklamacji.
Google Sheets i Apps Script to nie był tańszy zamiennik serwera — to było jedyne rozwiązanie pasujące do środowiska klienta. Wybór wynikł z diagnozy, nie z nawyku.
Tryb EXPRESS, zarządzanie wariantami produktów i automatyczny eksport PDF nie były w pierwotnym zakresie. Pojawiły się na działającej wersji — jako odpowiedź na rzeczywisty przepływ pracy, którego nie było widać przed zbudowaniem narzędzia.
Drukarnia dostała gotowe narzędzie, które skraca wycenę z godziny do około 5 minut tam, gdzie przez ladę przechodzi 20–40 wycen dziennie na dwóch stanowiskach. Mniej błędów rachunkowych, a właścicielka — po przeszkoleniu — samodzielnie panuje nad cennikiem.
Status: narzędzie jest już częściowo wykorzystywane w drukarni i realnie przyspiesza pracę oraz wspiera wyceny. Pełny start produkcyjny planowany na 01.08.2026. Wartości czasowe (ok. 5 min, −90% przy CAD) pochodzą z porównania obsługi tego samego typu zamówienia przed i po zbudowaniu narzędzia — nie z długiego okresu pełnego użycia produkcyjnego.
Wycena złożonych zamówień stała się krótką i powtarzalną ścieżką pracy zamiast ręcznego, wieloetapowego procesu.
Automatyczne przeliczenia i panel administracyjny ograniczyły ryzyko pomyłek oraz uprościły zarządzanie stawkami.
Właścicielka została przeszkolona z obsługi panelu cen (instrukcja wideo mp4) i prowadzi cennik oraz rozbudowuje ofertę samodzielnie — bez rozbudowanej infrastruktury i bez powrotu do wykonawcy przy każdej zmianie.
Jeśli u Ciebie coś liczy się ręcznie albo powtarza w kółko, prawdopodobnie da się to uprościć — tak jak wycenę w Raz Dwa Druk. Napisz, a podpowiem, od czego zacząć.